Pandemia wpłynęła na każdy segment rynku: krótkoterminowo najbardziej na retail, ale w średnim okresie największy wpływ ma na rynek biurowy (negatywny poprzez pracę hybrydową) i magazynowy (pozytywny z powodu wzrostu e-commerce). Z kolei wysokie stopy procentowe, które są pochodną także pandemii, w dużym stopniu ograniczyły transakcje oraz nowe inwestycje. Przykładowym efektem będą prawdopodobnie dużo wyższe czynsze biurowe w drugiej połowie dekady niż na jej początku (i to nie tylko z powodu inflacji).
Pozytywną zmianą było istotne zaangażowanie kapitałowe w polski rynek naszych sąsiadów, głównie z Czech i Węgier. W wielu miejscach zastąpili oni „stary” kapitał, utrzymując pewną płynność rynku. Ważną i smutną „niezmianą” jest nieustanny brak mechanizmów prawnych pozwalających Polakom i polskim instytucjom oszczędzać i efektywnie inwestować w nieruchomości komercyjne – to dlatego kupują po atrakcyjnych cenach Czesi, a nie Polacy.
W okresach turbulencji najbardziej pomagał własny kapitał lub przynajmniej średniookresowy plan działania. Ogólnie rynek stał się dużo bardziej wymagający, a tym samym lepiej radzą sobie na nim gracze zwinni dzięki swojemu doświadczeniu, stabilności finansowej czy sprawnemu zarządzaniu.
A trochę z innej strony i nieco ironicznie, to patrząc na agresywne działania organów podatkowych atakujących wypłaty z Polski, niezbędna jest również cierpliwość i odporność psychiczna przy czekaniu na wyrok sądowy (doświadczenie pokazuje, że na racjonalne postępowanie na poziomie urzędu często nie można liczyć).
„Ale to już było…”?
Cytując piosenkę Maryli Rodowicz i nawiązując do zdarzeń z początku dekady, chciałoby się zaśpiewać „Ale to już było i nie wróci więcej; i choć tyle się zdarzyło, to do przodu wciąż wyrywa głupie serce”. Nawet jeśli niestety nie pasuje to do sytuacji na Ukrainie, to można jednak powiedzieć, że powoli rynek znajduje nową równowagę po gwałtownych zmianach społecznych, ekonomicznych i geopolitycznych z początku dekady. Na pewno jeszcze nie wszystkie skutki tych zmian zostały skonsumowane, ale większość rynku działa już stabilnie, choć oczywiście na nowych zasadach.
W efekcie można się spodziewać systematycznej poprawy i dalszego rozwoju, także w oparciu o kilkuletnie prognozy gospodarcze, które nie są dla Polski złe. O ile oczywiście nie wydarzy się kolejne Niewydarzalne…
Będziemy wspierać oszczędzanie i inwestowanie w nieruchomości komercyjne
Mimo braku wsparcia instytucjonalnego druga połowa dekady powinna się też skończyć większym udziałem polskiego kapitału w rynku, choć nie spodziewam się rewolucyjnych skoków. Wierzymy (choć czasem bliżej temu do „marzymy”), że jako PINK będziemy wspierać prace nad wprowadzaniem rozwiązań umożliwiających Polakom i polskim instytucjom oszczędzanie i inwestowanie w nieruchomości komercyjne, ale po kolejnym smutnym końcu inicjatywy REIT mamy obawy, czy horyzont 2030 jest wystarczający.
Niezależnie PINK zamierza poszerzać listę członków, aby pełniej realizować misję wspierania potrzeb branży, czy w dyskusji z legislatorem, czy poprzez wymianę wiedzy eksperckiej. Chcemy upowszechniać wiedzę o korzyściach płynących z rozwoju sektora nieruchomości komercyjnych, korzyściach zarówno dla gospodarki, jak i dla jakości życia w Polsce.
Paweł Toński, partner, szef zespołu Real Estate, CRIDO, prezes zarządu Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych (PINK)
Komentarz ukazał się w roczniku Property Insidera „Trendy 2026″