Konsekwencje sytuacji na Bliskim Wschodzie może się okazać nie tylko kolejnym impulsem inflacyjnym, lecz także katalizatorem znacznie poważniejszego procesu: narastania ryzyka nowego kryzysu zadłużeniowego w strefie euro – ostrzega Deutsche Bank Research Institute.
W raporcie „What Q1’s emerging themes mean for 2026 and beyond” bank wskazuje, że Europa jest szczególnie narażona, ponieważ jednocześnie mierzy się z szokiem energetycznym i spowolnieniem gospodarczym, a EBC znalazł się w wyjątkowo trudnym położeniu – musi utrzymywać twardsze nastawienie wobec inflacji importowanej przez energię mimo słabnącej aktywności wewnętrznej. Raport mówi wręcz o stagflacyjnym zagrożeniu dla gospodarki światowej i podkreśla, że konflikt z Iranem działa jak katalizator, wzmacniając wcześniej istniejące presje cenowe oraz zmuszając banki centralne do ostrożniejszej, a miejscami jastrzębiej postawy.
Czeka nas powtórka z lat 2011–2012?
Deutsche Bank wskazuje też, że inwestorzy skupieni na bezpośrednich skutkach konfliktu mogą nie doszacowywać konsekwencji drugiego i trzeciego rzędu. Wśród nich bank wymienia właśnie możliwość odnowienia kryzysu zadłużeniowego w strefie euro.
Mechanizm jest stosunkowo prosty: połączenie jastrzębiego EBC, słabszego wzrostu oraz potrzeby zwiększonych wydatków publicznych na obronność i bezpieczeństwo energetyczne tworzy warunki, w których szybko rośnie wrażliwość państw na koszt finansowania długu.
Raport przypomina doświadczenie lat 2011–2012 i ostrzega, że rentowności długu państw peryferyjnych mogą ponownie stać się „kanarkiem w kopalni” dla szerszego systemu.
Ta diagnoza jest o tyle istotna, że nie sprowadza problemu do samego poziomu zadłużenia. Deutsche Bank zwraca uwagę także na polityczny wymiar sytuacji. W poprzednim kryzysie rozwiązanie wymagało silnej koordynacji politycznej w Europie i szerzej na Zachodzie. Tymczasem obecnie, jak wskazuje raport, podziały w gronie państw G7 są wyraźniejsze, a frustracja europejskich sojuszników wobec braku konsultacji rośnie. To oznacza, że ewentualne gaszenie przyszłego kryzysu może być trudniejsze niż dekadę temu – nie tylko z powodów ekonomicznych, ale również instytucjonalnych i politycznych.

Odporność kosztuje
W tle tej diagnozy znajduje się jeszcze jeden ważny wątek.
Raport sugeruje, że rynki zbyt łatwo uznają adaptację łańcuchów dostaw za dowód odporności gospodarki. Tymczasem przekierowywanie dostaw, friendshoring czy budowanie bardziej odpornych, ale mniej efektywnych układów logistycznych nie jest darmowe. Deutsche Bank pisze wprost, że takie rozwiązania działają jak trwały podatek dla globalnej gospodarki – obniżają produktywność i podtrzymują presję inflacyjną długo po wygaśnięciu samego szoku.
To bardzo ważne dla Europy, bo oznacza, że nawet jeśli gospodarki i firmy uczą się funkcjonować w nowym otoczeniu, cena tej adaptacji może się okazać wyższa, niż zakłada rynek.
Mieszanka wybuchowa
W horyzoncie trzech lat Deutsche Bank jest jednak bardziej optymistyczny niż w perspektywie dwunastomiesięcznej. Wynika to z przekonania, że tło gospodarcze i korporacyjne pozostaje relatywnie solidne, a część obecnych napięć może z czasem ustąpić. Nie zmienia to jednak faktu, że krótki termin wygląda wyraźnie gorzej: bilans wpływu głównych tematów z pierwszego kwartału jest negatywny dla wzrostu i aktywów ryzykownych, a szczególnie problematyczne pozostają konflikt na Bliskim Wschodzie oraz obawy o stagflację i politykę banków centralnych.
Europa wchodzi w fazę, w której napięcia geopolityczne, fiskalne i monetarne zaczynają się wzajemnie wzmacniać. Jeśli energia utrzyma presję na inflację, EBC będzie miał mniej przestrzeni do łagodzenia polityki. Jeśli wzrost osłabnie, relacja długu do PKB stanie się trudniejsza do obrony. Jeśli równocześnie wzrosną wydatki na bezpieczeństwo, rynek może szybciej zacząć różnicować państwa pod względem wiarygodności fiskalnej.
Właśnie dlatego ostrzeżenie Deutsche Banku warto czytać nie jako efektowny scenariusz skrajny, lecz jako sygnał, że w strefie euro znów zaczyna powstawać mieszanka, która w przeszłości kończyła się poważnym kryzysem.
Artykuł ukazał się w dodatku tematycznym „Rynek inwestycyjny 2026″.
fot. Pexels/juanvidas