AI wystraszyło giełdę. Spadki u doradców największe od pandemii

Gwałtowna przecena objęła w połowie lutego akcje największych globalnych firm doradczych w sektorze nieruchomości. W trakcie kilku sesji kursy spółek spadły nawet o kilkanaście procent, mimo że nie towarzyszyły temu wyraźne sygnały pogorszenia wyników operacyjnych ani rewizje prognoz finansowych.

Według komentatorów rynkowych źródłem przeceny były zmiana sentymentu inwestorów i obawy związane z potencjalnym wpływem sztucznej inteligencji na modele biznesowe firm usługowych. Jeffrey Langbaum, senior industry analyst w Bloomberg Intelligence, cytowany przez „Bisnow”, ocenił, że rynek wszedł w fazę tzw. „AI scare trade”. Jak podkreślił, „inwestorzy znacznie szybciej dyskontują potencjalny wpływ AI na modele biznesowe oparte na pracy ludzkiej, niż wynikałoby to z bieżących fundamentów spółek”. Jego zdaniem skala reakcji była większa, niż uzasadniałyby aktualne dane finansowe.

Podobny ton przyjął Jade Rahmani, managing director w Keefe, Bruyette & Woods, cytowany przez „The Guardian”. Zwrócił on uwagę, że na rynku pojawiły się obawy o presję na struktury prowizyjne w modelach doradczych silnie uzależnionych od kapitału ludzkiego. – Istnieje przekonanie, że AI może w dłuższym terminie wywierać presję na opłaty w modelach opartych na intensywnej pracy ekspertów – wskazał Rahmani. Jednocześnie zaznaczył, że rynek może przeceniać krótkoterminowe ryzyko, zwłaszcza w przypadku złożonych transakcji inwestycyjnych, gdzie relacje i negocjacje pozostają kluczowe.

Joe Dickstein, equity analyst w Jefferies, w komentarzu przywoływanym przez „Financial Timesa”, ocenił z kolei, że reakcja inwestorów wydaje się oderwana od bieżącej kondycji operacyjnej firm. – Obecna reakcja rynku wygląda na nieproporcjonalną w stosunku do realnych wyników dużych platform brokerskich – stwierdził. W jego ocenie przewaga największych graczy wynika z globalnej skali działania, dostępu do danych oraz zintegrowanych usług zarządzania aktywami, które nie poddają się prostej automatyzacji.

Głos zabrał również Bob Sulentic, chief executive officer w CBRE. Odnosząc się do obaw związanych z technologią, podkreślił, że sztuczna inteligencja ma być narzędziem zwiększającym produktywność, a nie substytutem doradców. – Sztuczna inteligencja powinna podnosić efektywność pracy, a nie eliminować potrzebę doświadczonych ekspertów – wskazał w wypowiedzi cytowanej przez „Bisnow”. Zarząd spółki podkreślał, że przewaga konkurencyjna budowana jest na relacjach z klientami, doświadczeniu transakcyjnym i globalnej platformie operacyjnej.

Komentatorzy Reutersa zwracają natomiast uwagę, że wyprzedaż nie ograniczyła się wyłącznie do sektora nieruchomości. Pod presją znalazły się również inne segmenty usług profesjonalnych oraz spółki technologiczne, co sugeruje szerszą rotację kapitału wynikającą ze zmiany percepcji ryzyka technologicznego. W praktyce oznacza to, że rynek zaczął wyceniać potencjalną kompresję marż w modelach opartych na prowizjach i opłatach doradczych, nawet jeśli obecne wyniki kwartalne największych firm pozostają stabilne.

Z wypowiedzi ekspertów wynika, że na razie trudno mówić o załamaniu fundamentów sektora usług nieruchomościowych. Spadki notowań są raczej przykładem tego, jak silnie narracja technologiczna może wpływać na wyceny spółek powiązanych z rynkiem nieruchomości.

 Kluczowe pytanie inwestorów brzmi, czy AI realnie zmieni strukturę przychodów i marż w globalnym doradztwie nieruchomościowym, czy – zgodnie z argumentacją zarządów – stanie się przede wszystkim narzędziem zwiększającym skalę i efektywność działania największych platform. Czas pokaże.

 

fot. Pexels/rdne

Udostępnij artykuł
Napisane przez