Rynek coraz częściej pyta o dowody: zużycie energii, emisje, koszty utrzymania, odporność budynku, jakość lokalizacji, realny popyt i zdolność projektu do obrony wartości w dłuższym czasie. Deklaracje i dobrze brzmiące strategie muszą ustąpić miejsca parametrom, które można zweryfikować.
Dlatego na okładkę trafia raport PLGBC o certyfikowanych budynkach. Certyfikat jeszcze niedawno bywał rynkową etykietą. Jednak przy 57,6 mln mkw. certyfikowanej powierzchni użytkowej i 2829 certyfikowanych budynkach w Polsce widać już kolejny etap rozwoju tego rynku, ale sam znak jakości przestaje wystarczać. Liczą się dane, efektywność operacyjna, koszty energii, finansowanie, emisje i zdolność budynku do działania w coraz bardziej wymagającym otoczeniu regulacyjnym.
Podobny test przechodzi mieszkaniówka. W rozmowie numeru Frederik Lesire, country director w BPI Real Estate Poland, mówi, że rynku nie da się kontrolować. Można natomiast kontrolować jakość produktu, lokalizację, strukturę kosztów, sposób pracy z klientem i dyscyplinę akwizycyjną. BPI nie zapowiada skokowego wzrostu skali. Stawia na organiczny rozwój, a projekt przy ul. Moniuszki w Warszawie ma pokazać, jaką wartość może mieć dobrze przygotowana konwersja biura na mieszkania.
W dalszej części numeru schodzimy do poszczególnych segmentów. W handlu widać aktywność parków handlowych, modernizacje i powroty marek do wybranych lokalizacji. W magazynach obok nowych hal coraz mocniej zaznacza się energia. W biurach kluczowe pozostają renegocjacje, przedłużenia umów i pytanie o przyszłość starszych aktywów, a mieszkaniówka znów żyje kredytem i odłożonym popytem. W każdym z tych obszarów wraca to samo pytanie: co naprawdę buduje wartość – lokalizacja, funkcja, koszt użytkowania, elastyczność projektu czy zdolność do nadania budynkowi drugiego życia? Każdy przypadek jest jednak inny i odpowiedź będzie inna.
Ja natomiast zapraszam do 247. wydania „Property Insidera” i udanej lektury solidnej porcji nieruchomościowych newsów.
Tomasz Szpyt, redaktor naczelny
fot. Udi /Pexels