Najbliższe miesiące na rynku mieszkaniowym powinny upłynąć spokojnie, dzięki temu, że skończyła się kampania wyborcza i ostatecznie ucichły obietnice kolejnych dopłat do kredytów.
Liczba kupujących powinna zacząć rosnąć jesienią – po lipcowej obniżce stóp procentowych spodziewana jest jeszcze co najmniej jedna, we wrześniu. Dziś jest z czego wybierać – obecnie w deweloperskiej ofercie w największych polskich miastach znajduje się rekordowe 61,6 tys. lokali i mimo ograniczania podaży przez deweloperów w ostatnich miesiącach wysoka liczba dostępnych lokali będzie nam towarzyszyć co najmniej do przyszłego roku, kiedy efekty obniżek stóp będą wyraźniej widoczne w niższym oprocentowaniu kredytów hipotecznych.
Nie spodziewam się natomiast powrotu na rynek nabywców inwestycyjnych, którzy w ostatnich latach dokładali dużo cegieł do dobrych wyników sprzedaży deweloperów, kupując lokale na wynajem lub po prostu jako lokatę kapitału, i którzy odpowiadali nawet za 30 proc. transakcji, w zależności od lokalizacji. Obecnie popyt inwestycyjny wyhamował, a zapowiedzi wydatnego zwiększenia obciążeń podatkowych dla posiadaczy kilku mieszkań nie zachęcają do powrotu na rynek.
Dużą niewiadomą jest natomiast, jaki wpływ na rynek będzie miało wejście w życie przepisów o jawności cen mieszkań. Na poznanie ich pełnych skutków dla branży przyjdzie nam jeszcze poczekać, ale krótkoterminowo możemy obserwować w ofercie mniejszą liczbę lokali ze zdefiniowanymi cenami. Z czasem, kiedy wyklarują się standardy prezentowania i przekazywania danych o cenach, zapewne sytuacja się ustabilizuje, a ustawa zacznie spełniać swoją rolę.
Kazimierz Kirejczyk, housing strategy advisor, JLL
Komentarz ukazał się w roczniku „Na Półmetku 2025”